Czwarty dzień 12. FKA – gwieździsty finał

„Praca z archiwaliami jest jak gwiazdka”
(cyt. Kuba Mikurda)

Często mówi się, że najgorszą karą dla artysty jest odebranie mu możliwości pracy nad dziełem. Za granicą najbardziej znanym przykładem tego rodzaju kontrowersji wokół produkcji jest „Diuna” w reżyserii Alejandra Jodorowsky’ego.

W Polsce bez wątpienia będzie to „Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego. W przypadku filmu autora „Opętania”, sytuacja jest jednak dużo bardziej problematyczna, ponieważ o ile „Diuna” nigdy nie opuściła etapu preprodukcji, tak prace nad „Na srebrnym globie” wstrzymano, kiedy film był ukończony w ponad 70%. Tej historii, a także niezwykle trudnemu życiu Andrzeja Żuławskiego, Kuba Mikurda poświęcił swój drugi film.

Po projekcji „Ucieczki na Srebrny Glob”, odbyło się prowadzone przez Miłosza Stelmacha spotkanie z producentką – Darią Maśloną i reżyserem. Już sam seans zdecydowanie będzie “gratką” dla wszystkich fanów Żuławskiego, ale sfilmowane spotkanie z reżyserem i producentką mogłoby stanowić naprawdę dobrej jakości dodatek do wydania „Ucieczki…” na nośnikach fizycznych. Ilość materiałów, które udało się odkryć w archiwach, była ogromna. Nierzadko to właśnie Mikurda był pierwszą osobą, która je oglądała. Inne cudem uratowano przed utylizacją, jak to się stało z fotosami z planu. Przetrwały one dzięki archiwistce, która rozpoznała, z jakiego filmu pochodzą. Skontaktowała się z Andrzejem Jaroszewskim (autorem zdjęć do „Na srebrnym globie”), który podjął się ich odrestaurowania. Spora część z odszukanych archiwaliów musiała zostać odrzucona na etapie montażu, żeby film pozostał spójny tonalnie i stylistycznie. Dopiero wtedy postanowiono też, że jedyną osobą z obsady “Na srebrnym globie”, która pojawi się w filmie Mikurdy, będzie Andrzej Seweryn.

„Ucieczka na Srebrny Glob” to hołd dla wybitnego reżysera, a także spotkanie z kinem dokumentalnym najwyższej próby. A przy okazji potencjalny argument, który może przekonać kogoś do ucieczki „do”, a nie „od” świata, który wykreował Żuławski.

[Tekst: Adam Sołtys]

fot. Paweł Mańka

„Mamy za dużo pieniędzy do nagrywania historii”
(cyt. Jerzy Kapuściński)

Jak oznajmiła Kaja Klimek, prowadząca panel dyskusyjny Biopic w natarciu!, aż dwanaście na szesnaście wystawionych na FPFF w Gdyni filmów miało charakter okołobiograficzny. „To niepokojące zjawisko dla kinematografii” – skomentował producent Jerzy Kapuściński. Dodał, że jego zdaniem kino ucieka do PRL-u i historii, zamiast skupiać się na teraźniejszości.

„Jeżeli jakiś tego typu film osiągnie sukces, to potem idzie się dalej” – mówiła Katarzyna Borowiecka w kontekście ogromnej ilości biografii na rynku filmowym. Dziennikarka dostrzega źródło tej popularności w postawie widzów. Typowy odbiorca czuje się bezpieczniej, kiedy mniej więcej wie, czego spodziewać się po seansie. A znając historię danego człowieka lub wydarzenia, może się przygotować na to, co zobaczy.

Kaja Krawczyk-Wnuk, scenografka współtworząca m.in. „Żeby nie było śladów”, zdradziła, że choć filmy oparte na faktach zazwyczaj łatwo trafiają w gusta odbiorców, to stworzenie ich jest często trudnym zadaniem. Wyzwaniem bywa wybranie odpowiednich faktów. Jak dodała: „polskie kino w pewnej części lubi historię uproszczoną”. Jerzy Kapuściński podkreślił jednak, że zainteresowanie młodych twórców zmierza znacznie w stronę tworzenia filmów o tematyce współczesnej.

Elementem kończącym panel była dyskusja, podczas której zauważono, że w polskiej kinematografii nie porusza się tematów aktualnych, co kontrastuje z produkcjami tworzonymi np. w Stanach Zjednoczonych.

Zainspirowana pytaniem od uczestnika, prowadząca poprosiła prelegentów o odpowiedź na pytanie: „jakie filmy powinny powstawać w Polsce?”. Wszyscy goście zgodnie uznali, że należy przede wszystkim dać wolność twórcom, umożliwić dobry start młodszemu pokoleniu i skupić się na artyzmie, nie zysku. Odnosząc się do wcześniejszej wypowiedzi widza, Jerzy Kapuściński zakończył: „Gdynię zobaczy Pan inną, szybko”.

[Tekst: Aga Becherka]

fot. Irda in Action

„Zróbmy PRL na sterydach”
(cyt. Mateusz Rakowicz)

„Najmro. Kocha, kradnie, szanuje” to film zamknięcia (stacjonarnej części) 12. FKA. Po seansie tego elektryzującego dzieła, odbyło się spotkanie z reżyserem Mateuszem Rakowiczem i dźwiękowcami: Bartoszem Putkiewiczem i Sebastianem Witkowskim.

„Najmro…” to z pewnością duży krok dla polskiego kina gatunkowego. Zaskakuje lekkością, brawurą i wyrazistym stylem: w obrazie, montażu, muzyce i dźwięku. Reżyser opowiadał o fascynacji Zdzisławem Najmrodzkim. Twórca chciał wykreować na ekranie bohatera na bazie życia słynnego przestępcy, który wyprzedził swoje czasy. Tytułowa postać jest dwuznaczna – „obciachowa”, a jednocześnie ujmująca. Sam świat, czasy i postacie są przeinterpretowane – lata 80. i 90. w Polsce zostały potraktowane w sposób retrosentymentalny i umowny.

Dźwiękowcy opowiedzieli o „zdrowej przesadzie” i wyczuciu w kreowaniu świata za pomocą detali brzmieniowych. Małymi dźwiękami przyspieszyli tempo akcji – znaczący aspekt „Najmro…”. W trakcie spotkania wielokrotnie pojawiły się odwołania do twórczości reżyserów eksperymentujących z dynamicznym tempem: Quentina Tarantino, Guya Ritchiego czy Edgara Wrighta. Dźwięk w filmie Rakowicza jest subiektywny, oddaje wyimaginowaną perspektywę bohaterów i stanowi istotny element całej stylizacji. Dzięki pracy Bartosza Putkiewicza i Sebastiana Witkowskiego, film „płynie” i pulsuje energią. Ten projekt był dla nich okazją do zabawy, chociażby w zwariowanych scenach pościgów samochodowych – wówczas maksymalnie odchodzili od konwencji realistycznej. Uczestnicy spotkania mogli odkryć różne smaczki, odniesienia kulturowe i inspiracje kryjące się za nietuzinkowym językiem „Najmro…”.

Wszystko wskazuje na to, że najnowszy film Rakowicza jest „powiewem świeżego powietrza” w polskim kinie.

[Tekst: Maciej Kujawski]

fot. Paweł Mańka

Pokaz „Najmro…” zamknął stacjonarną część festiwalu, ale pozostajemy jeszcze online i zapraszamy na platformę ThinkFilm, gdzie odbywają się pokazy oraz dyskusje. A już 7 października oficjalne zamknięcie. Do zobaczenia!


12. Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja odbywa się od 30 września do 7 października 2021 roku: stacjonarnie w Łodzi (30.09.–3.10.) oraz online na platformie Think Film (30.09.–7.10.). Zadanie zrealizowane dzięki dofinansowaniu z budżetu Miasta Łodzi. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Uniwersytetu Łódzkiego – mecenasa festiwalu.

03 / 10 / 2021
Newsletter
Polub nas
Partnerzy