Carla Simón. Kino pamięci, które nie daje się zamilczeć
Są twórczynie, które nie podnoszą głosu, a mimo to słyszy się je wyraźniej niż innych. Carla Simón nie potrzebuje manifestów – jej filmy robią to za nią. Ciche, zmysłowe, emocjonalne, dotykające pamięci, która bardziej boli, niż koi. Z pozoru intymne historie, a jednak za każdym razem – głęboko uniwersalne. „Romería” (2025), najnowszy film hiszpańskiej reżyserki, tylko ten status potwierdza. Właśnie dlatego jej obecność w programie Festiwalu Kamera Akcja to coś więcej niż przedpremiera – to spotkanie z kinem, które słucha.

Wrażliwość Simón bywa zestawiana z twórczością Audrey Diwan czy Julii Ducournau, ale jej filmowy świat ma zupełnie inną temperaturę: łagodniejszą, bardziej intymną, zakorzenioną w rodzinnych historiach, domowych mikrodramatach i dziecięcej percepcji świata. Szczególne miejsce w jej filmografii zajmuje praca z dziećmi – prowadzonymi bez maniery, z szacunkiem dla ich emocji, nieprzewidywalności i ciszy. Ten aspekt twórczości przywodzi na myśl filmy Seana Bakera, w szczególności „The Florida Project”, który Simón sama wskazuje jako jedną ze swoich inspiracji. Inny duchowy patron – tym razem z rodzinnej Hiszpanii – to Carlos Saura, którego kino, podobnie jak jej własne, nosi w sobie nostalgię, ale też świadomość pęknięć, które dzielą dorosłość i dzieciństwo. Jej debiutancki film „Lato 1993” (2017) był hiszpańskim kandydatem do Oscara, a drugi pełny metraż – „Alcarràs” (2022) – zdobył Złotego Niedźwiedzia na Berlinale. Simón od lat buduje swoje kino na marginesach: nie wielkich narracji, lecz osobistych wspomnień; nie bohaterów z wielkimi gestami, lecz ludzi, którzy milczą, patrzą, pamiętają.
Carla Simón urodziła się w 1986 roku w Barcelonie. Gdy miała sześć lat, oboje jej rodzice zmarli na AIDS. Po ich śmierci trafiła pod opiekę dalszej rodziny w północnej Katalonii – zmiana ta na zawsze odcisnęła piętno nie tylko na jej życiu, lecz także na późniejszej twórczości. Trauma dzieciństwa i potrzeba oswajania wspomnień stały się dla Simón nie tylko tematem, ale i narzędziem artystycznym. Reżyserka nie mówi jednak o swoich filmach jako o rozrachunku z przeszłością. Woli określenie: „emocjonalne połączenie z dzieciństwem” lub – jeszcze bardziej przewrotnie – „tworzenie własnej historii od nowa”. Nie pamięta zbyt wiele z tamtych lat. Jej debiut powstał zatem nie tyle z pamięci, ile z kolażu wspomnień – własnych i cudzych. Przed rozpoczęciem pracy nad „Lato 1993” Simón przeprowadziła dziesiątki rozmów z członkami rodziny, by jak najdokładniej zrekonstruować ten okres życia. Nie chodziło jednak o dokumentalną wierność faktom, lecz o emocjonalną prawdę, którą można przenieść na ekran. W efekcie powstał film delikatny, wyciszony, ale porażająco szczery. Sześcioletnia Frida, bohaterka debiutu Simón, po śmierci matki opuszcza Barcelonę i przeprowadza się na wieś. Otoczona naturą i nową rodziną, próbuje zrozumieć – po dziecięcemu – czym jest strata i jak się z nią żyje. „Lato 1993” jest jednocześnie kroniką żałoby i opowieścią o dorastaniu, ale nie tą klasyczną, inicjacyjną historią z wyraźnym początkiem i końcem. To raczej strumień mikroemocji, szeptów i spojrzeń, które składają się na jedno z najbardziej subtelnych studiów dziecięcej samotności we współczesnym kinie.

Carla Simón, podobnie jak inni twórcy czerpiący ze swojej biografii, nie opowiada o sobie, ale przez siebie. W rozmowie z Charlotte Pavard dla Festiwalu w Cannes przyznała, że sięga po fragmenty własnej przeszłości, by złożyć hołd tym, którzy przeszli podobną drogę. To nie tyle gest osobistego rozliczenia, ile próba nadania głosu tym, których historie zbyt długo pozostawały przemilczane. Takim właśnie tropem podąża „Romería” – najnowszy film Simón, w którym przeszłość miesza się z poetyką dokumentu, a reżyserka jeszcze mocniej niż wcześniej zbliża się do swoich bohaterów. Dosłownie – bo styl Simón przypomina czasem reportaż: oddycha chwilą, chłonie twarze, rejestruje intymność bez konieczności dopowiedzeń.
Ta potrzeba prawdy zaczyna się już na etapie castingu. Simón nie szuka aktorów – szuka ludzi. Gdy pracowała nad „Latem 1993”, przez wiele miesięcy rozmawiała z rodziną o swoim dzieciństwie, rekonstruując wspomnienia, których nie pamiętała. Równolegle trwały poszukiwania dzieci – nie takich, które „dobrze grają”, ale takich, które już w sobie noszą bohaterki.
Nie inaczej było przy „Alcarràs” – filmie zrealizowanym z udziałem naturszczyków, którzy najpierw przez rok budowali wspólne rytuały, a dopiero potem stanęli przed kamerą. Simón wynajęła dom, w którym nowopowstała „rodzina” mogła wspólnie gotować, kłócić się i milczeć. Reżyserka mówi o tym procesie bez emfazy: „Na początku byłam tylko ja i moja kamera. Potem dołączał nauczyciel aktorstwa, operator, scenograf – aż przyzwyczaili się do ekipy, zanim weszliśmy na plan”.

W „Romerii” tę tradycję kontynuuje – odtwórczyni głównej roli, Llúcia Garcia, nie miała żadnego doświadczenia aktorskiego. Na konferencji prasowej w Cannes przyznała, że improwizacja, na której zależało Simón, pozwoliła jej wejść w postać, nie tracąc siebie. To szczególnie istotne w przypadku filmu, który porusza temat młodych ofiar epidemii AIDS – w tym rodziców samej reżyserki. Jednak nawet w tak osobistej historii Simón nie szuka katharsis. Nie interesuje jej konfesja – lecz więź. Przeszłość jest dla niej sposobem tworzenia mostów, nie pomników. A fikcja – jedyną formą prawdy, na jaką czasem możemy sobie pozwolić.
To podejście idzie w parze z jej sposobem pracy nad scenariuszem. Pisanie traktuje jako najbardziej emocjonalny, niemal intymny etap tworzenia filmu – to wtedy wraca do własnych wspomnień, traum, rodzinnych historii. Scenariusz nie jest dla niej produktem skończonym. To struktura, która dojrzewa równolegle z całym procesem produkcji. Dlatego w przypadku „Alcarràs” napisała scenariusz na nowo po zakończonym castingu, chcąc dopasować tekst do energii konkretnych osób. Na planie przestaje być autorką opowieści, a staje się uważną przewodniczką, pozwalając aktorom improwizować, przesuwać akcenty, oddychać historią po swojemu. To właśnie ta gotowość do oddania kontroli sprawia, że filmy Simón bywają określane jako „brutalnie szczere”. Ale w tej szczerości nie ma ekshibicjonizmu – jest natomiast ogromna empatia, czułość i umiejętność tworzenia przestrzeni, w której fikcja może mówić prawdę głośniej niż jakikolwiek dokument.
Kino Carli Simón nie jest stricte autobiograficzne, jej twórczość jednak bez wątpienia wyrasta z bardzo osobistych doświadczeń. „Romería” stanowi emocjonalne zwieńczenie nieoficjalnej, tematycznej trylogii reżyserki, która rozpoczęła się od „Lata 1993” i „Alcarràs”. Wszystkie trzy filmy łączy wspólna oś – praca z pamięcią, rodziną i utratą, ale też potrzeba zrozumienia świata poprzez własne dzieciństwo i jego konsekwencje. Simón mówi wprost: „Kiedy próbuję odtworzyć historię moich rodziców, zawsze pojawia się ból. Trudno mi o tym mówić. Myślę więc, że film powstał z tej frustracji”.
W „Romerii” to właśnie frustracja – ale też czułość, tęsknota i potrzeba zachowania – stają się siłą napędową narracji. Istotną rolę odegrało tu również macierzyństwo – nowe, głęboko osobiste doświadczenie, które skłoniło Simón do refleksji nad pamięcią i przekazywaniem historii dalej: „Jak opowiedzieć mojemu dziecku o moich rodzicach, skoro sama pamiętam ich tak niewyraźnie?”. „Romería” to opowieść o milczeniu, które przez lata tłumiło głos ofiar epidemii AIDS – w tym rodziców Simón. Przeszłość ożywa tu dzięki poetyckiemu językowi filmu, archiwaliom, inscenizacjom i pustym miejscom, które mówią równie wiele, co to, co zostało pokazane. Reżyserka demaskuje mechanizmy rodzinnego wyparcia, rekonstruuje pamięć nie poprzez faktografię, lecz przez czułe współodczuwanie. To kino, które nie rości sobie prawa do definitywnych prawd – ale z ogromną wrażliwością tworzy przestrzeń na rozmowę o tym, co zostało przemilczane.
Źródła:
- https://www.festival-cannes.com/en/2025/romeria-romeria-interview-with-carla-simon
- https://www.youtube.com/watch?v=zZOghGEUVu0
- https://www.youtube.com/watch?v=fWIdKLX6GAs
- https://www.youtube.com/watch?v=qb6ZT6MwIps
- https://www.uab.cat/web/detall-de-noticia/casting-opportunity-for-carla-simon-s-film-romeria-we-re-looking-for-the-next-starboard-1345783453133.html?noticiaid=1345909868312
[Paulina Małasiewicz]
16. Festiwal Kamera Akcja odbędzie się od 23 do 26.10.2025 w Łodzi oraz od 15 do 26.10.2025 online na platformie Think Film. Zadanie realizowane jest dzięki dofinansowaniu z budżetu Miasta Łodzi oraz współfinansowane z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Uniwersytetu Łódzkiego – mecenasa festiwalu. Głównymi partnerami festiwalu są Monopolis, Szkoła Filmowa w Łodzi i Muzeum Kinematografii. Festiwal Kamera Akcja i Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu tworzą sieć współpracy „Łódzki Festiwal Filmowy”.








