Pierwszy dzień 12. FKA

Pierwszy dzień 12. FKA

Otwarcie, że aż czacha dymi!

Festiwal Kamera Akcja oficjalnie wystartował, a raczej eksplodował w Fuzji! Prowadzący Kuba Michalski oraz główni organizatorzy festiwalu, Malwina Czajka i Przemysław Glajzner, po raz dwunasty wystąpili na scenie z rozgrzewającym przemówieniem witając wszystkich widzów. Podkreślili oni nie tylko wybuchowy charakter tegorocznej edycji, ale także tradycyjną łódzką atmosferę, która była odczuwalna w wyjątkowej, industrialnej scenerii Fuzji – nowego punktu na kulturowej mapie Łodzi. Cztery dni stacjonarne i siedem online – święto dla kinomanów, krytyków filmowych, ale także osób uwielbiających dyskusje czy nawet kłótnie. Przywitania podkreśliły przyjazny i kameralny ton festiwalu, sprzyjający zabawie i wymianie myśli.

Pierwszego dnia festiwalu odbyły się dwa seanse, prezentujące odrębne rejony kinematografii. Ostatni w Polsce seans filmu „Altman”, czyli dokumentalnej opowieści o amerykańskim mistrzu kina, która pozwoliła widzom poznać kulisy powstawania m.in. „Nashville” czy „McCabe i pani Miller”.

Drugim wydarzeniem był tradycyjny pokaz w ramach cyklu VHS Hell, który powrócił po roku nieobecności. Tym razem pokazano film „Ninja 3: Dominacja”, który okazał się intensywnym doznaniem dla wszystkich widzów i okazją do śmiechu, oklasków i odprężenia. Było to zasługą Mateusza Gołębiowskiego, lektora czytającego dialogi na żywo. Przed seansem Krystian Kujda, przedstawiciel kolektywu VHS Hell, opowiedział o poprzednich częściach prezentowanego filmu, jego pochodzącym z Polski reżyserze i iście szalonym połączeniu gatunków. Po wydarzeniu odbyła się impreza, na której organizatorzy i widzowie bawili się do nocy.

[tekst: Maciej Kujawski]

fot. Paweł Mańka

„Można to cynicznie poczuć, a można to poczuć miłością”

Twórca „Sweat” gwiazdą pierwszego wydarzenia 12. FKA! Czwartkową rozmowę rozpoczęła Diana Dąbrowska pytaniem o przepis na ukazanie samotności w kinie. Magnus von Horn nie dając jednoznacznej odpowiedzi, poruszył kwestię rozumienia i traktowania słowa „samotność”, szczególnie w dobie Internetu i mediów społecznościowych.

Według reżysera Sylwia (główna bohaterka, w tej roli Magdalena Koleśnik), pomimo swojej rozpoznawalności w sieci, nie różni się w znacznym stopniu od widza, jak może się to początkowo wydawać. Jest to osoba, która wiedzie intensywne życie, i jednocześnie nie jest w stanie kontrolować kierunku, w jakim podąża. Płynnie przechodząc do kwestii budowania postaci, reżyser opowiadał o szczegółach tego procesu, który trwał zdecydowanie dłużej niż sam okres zdjęciowy. Przede wszystkim, liczyły się prawdziwe emocje Sylwii. Jak sam twierdzi – jest do nich „w pełni podłączona”, co pozwala jej walczyć ze swoimi słabościami. „Można to cynicznie poczuć, a można to poczuć miłością” – powiedział von Horn o zakończeniu filmu, w którym Sylwia staje w obliczu pytania o własne potrzeby.

Nie zabrakło także zwierzeń z własnych poszukiwań rytmu pracy. Zapytany o impuls twórczy do stworzenia silnej bohaterki, twórca wskazał na kinematografię Larsa von Triera. Magnus von Horn zdradził na koniec, że kolejnym reżyserskim wyzwaniem będzie budowanie wiarygodnego kostiumowego świata! Czekamy na kolejne informacje o nowym filmie, a tymczasem zachęcamy do odsłuchania rozmowy, która dostępna będzie na platformie ThinkFilm do końca trwania festiwalu.

[tekst: Paulina Podolewska]

fot. Paweł Mańka
„1 Euro przeznaczone na kręcenie filmu to 1 kg CO2 w środowisku”

Realizacja przeciętnego filmu jest w stanie wyemitować tyle dwutlenku węgla co dziesięć gospodarstw domowych w rok. Catering, transport, oświetlenie – to czynniki znacząco przyczyniające się do kryzysu ekologicznego. Zmienianie dotychczasowych, szkodliwych dla środowiska rozwiązań wymaga kompleksowego podejścia. Szczęśliwie, kierownik zespołu ŁFC Monika Głowacka oraz odpowiedzialna za obsługę Łódzkiego Funduszu Filmowego Marta Krymarys wyszły naprzeciw zapotrzebowaniom i przeprowadziły webinarium na temat green filmingu – ekologicznego podejścia w branży filmowej.

Wbrew pozorom największym problemem są wcale obecne na planach filmowych plastikowe kubeczki albo słomki, które w powszechnej świadomości stały się właściwie symbolem zanieczyszczania środowiska. Ich użycie powinno być oczywiście ograniczone na rzecz rozwiązań ekologicznych, ale dużo więcej jesteśmy w stanie zrobić dobrze planując transport albo ograniczając liczbę planów filmowych do niezbędnego minimum. Ważne jest też uświadamianie producentów o tym, że rozwiązania ekologiczne nie są futurystyczną mrzonką! Są dostępne i nierzadko okazują się bardziej opłacalne finansowo od tych „konwencjonalnych”. Ekspertki podzieliły się dobrymi praktykami, sypnęły garścią ekologicznych porad, a także zakomunikowały, iż Łódź Film Commission chce stać się neutralne klimatycznie do 2030 roku. Przed tak szczytnym celem stoi jednak wiele przeszkód. Zważywszy na fakt, iż ekolodzy nie znają się na rynku filmowym, nacisk trzeba kłaść na wzajemną edukację czy szkolenia. Monika Głowacka i Marta Krymarys wielokrotnie podkreślały też, że rośnie świadomość producentów na całym świecie, czego znakiem są powstające firmy i przedsiębiorstwa walczące z nieekologicznymi strategiami w świecie filmu. 

[tekst: Adam Sołtys]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *