Akcja Edukacja: Łódź filmowa

Akcja Edukacja: Łódź filmowa

Od pomysłu do filmowych nagród

Z czym wiąże się praca producentki filmowej i na jakie kompromisy trzeba pójść, żeby stworzyć międzynarodowy hit, który pojawi się na najważniejszych festiwalach na świecie i zdobędzie wiele branżowych nagród? Po projekcji „Aidy” – najnowszego dzieła Jasmili Žbanić, autorki „Grbavicy” oraz „Dla tych, co nie mogą mówić”, uczestnicy warsztatów Akcji Edukacja mogli posłuchać rozmowy z koproducentką filmu – Ewą Puszczyńską („Zimna wojna”, „Zabij to i wyjedź z tego miasta”). 

Case study dotyczyło przede wszystkim wyzwań, z jakimi muszą zmierzyć się producenci, kiedy pracują w międzynarodowej ekipie. Poza kwestiami budżetowymi, ważne jest wówczas dopilnowanie, aby każdy kraj uczestniczący w projekcie był w odpowiednim stopniu zaangażowany. Puszczyńska mówiła między innymi o tym, jak wyglądało kompletowanie ekipy do „Aidy” i w jaki sposób przebiegała współpraca z kompozytorem, montażystą czy kostiumografką po stronie polskiej. 

Gościni powiedziała, że oryginalny tytuł „Quo vadis, Aida?” został skrócony w celu uniknięcia skojarzenia z sienkiewiczowską prozą. W pewnym momencie rozmowa zeszła też na wątek nagród filmowych i, co zaskakujące, w tym wypadku wypowiedź Puszczyńskiej była dużo bardziej subiektywna. Producentka stwierdziła, że według niej „Aida” niesłusznie przegrała walkę o Oscara z „Na rauszu” reż. Thomasa Vinterberga, co argumentowała słowami, że wyprodukowany przez nią film bardziej odzwierciedla nastroje panujące w świecie współczesnym, a dzieło Vinterberga „opowiada o wąskim, bardzo jednostkowym przeżywaniu”. W tym, w jaki sposób Puszczyńska mówiła o swojej najnowszej produkcji, można było rozpoznać ogromną dumę, a także zapał do pracy nad kolejnymi projektami. Jednakże, zaznaczyła, że praca producentki wiąże się z ciągłym podejmowaniem wyborów, nierzadko błędnych. Jest to jednak ryzyko zawodowe, z którym trzeba się pogodzić.

[Tekst: Adam Sołtys]

fot. Irda in Action

W kontakcie z duchem miasta

W ramach projektu Akcja Edukacja miało miejsce spotkanie z Marią Ornaf, studentką Szkoły Filmowej w Łodzi, reżyserką docenianej na festiwalach etiudy „Piołun” i łodzianką z wyboru. O to, czym jest Łódź i jak jej duch wpływa na artystów, pytała Diana Dąbrowska.


„Istotą mojej miłości do Łodzi jest to, że zatrzymał się w niej czas”- mówi reżyserka i przyznaje, że szczególnie bliska jej sercu jest ta szara, odrapana Łódź z jej „sypiącymi się podwórkami i niedogrzanymi mieszkaniami”. W tym obliczu miasta manifestują się prawda i autentyczność.

Według Marii, Prawdziwi są też mieszkańcy Łodzi. Na bohaterów swojego dokumentu „Ucho nie ma powieki”, projektu nagrodzonego stypendium artystycznym Prezydenta Miasta Łodzi, wybrała spośród tych najmłodszych. „Chciałam dać szansę na dojście do głosu dzieciom. Dzieci zazwyczaj się nie słucha, a ucisza” – argumentuje wybór tematu reżyserka. Zauważa jednak, że bohaterowie jej portretu brzmią jak dorośli. Ich autentyczność okupiona jest trudnymi doświadczeniami, z którymi mierzą się często nie mając żadnego wsparcia.

Podobnie, jak ceną za filmową atrakcyjność Łodzi jest niedostateczny poziom warunków mieszkaniowych w niektórych jej rejonach.
Właśnie kontakt z dziećmi, zarówno w sferze zawodowej, jak i przy współpracy z fundacją „Działania”, jest tym, co napędza twórczość artystki. Kolejnym jest Łódź, w której żyje od sześciu lat i której nie ustaje poznawać. „Choć większość środowiska filmowego przeniosła się do Warszawy, ja zostaję w Łodzi i wierzę, że ci, którzy odeszli jeszcze wrócą tu robić filmy” – wyraża swoją nadzieję reżyserka.
Prace nad „Ucho nie ma powieki” nadal trwają, a uczestnicy warsztatów mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć go na platformie ThinkFilm.

[Tekst: Wiktoria Grzybowska]

fot. Paweł Mańka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *