Dzień 2 – Konkurs etiud i animacji

Konkurs Etiud i Animacji

Podczas piątkowego Konkursu Etiud i Animacji zaprezentowano widowni zgromadzonej w kinie Cytryna szesnaście produkcji stających w szranki o nagrodę festiwalu Kamera Akcja. Nie jest nowością, że filmy prezentowane na takich przeglądach charakteryzują się różną jakością wykonania i to nie tylko w sensie plastycznym, ale i merytorycznym. Odbiór wszelkiej maści tego typu krótkometrażowych dzieł potrafi być bardzo trudny, a i ocena po seansie potrafi sprawić kłopot, głównie dlatego, że widzowie często zadają sobie pytanie „A cóż to ja właśnie obejrzałem?”. Nie jest to w żadnym razie coś złego, wszak refleksja u widza to obiekt pożądania każdego twórcy filmowego, a przynajmniej obiektem takim powinna być.

Dużo gorzej sytuacja prezentuje się, gdy widz obejrzy, przetrawi, pozastanawia się i może nie tyle, że nie potrafi w filmie znaleźć żadnego sensu, ale dochodzi do wniosku, że nie rozumie po co w ogóle taki film powstał. Ten typ refleksji w przemyśle filmowym raczej chodliwym towarem nie jest. Na całe szczęście do tak ostatecznie smutnego wniosku podczas konkursowych projekcji nie doszedłem, ale nie ukrywam, że kilka propozycji wprowadziło mnie w stan lekkiej konsternacji, w czym, jak mniemam nie byłem odosobniony zważywszy na reakcje widowni, a właściwie ich brak. Dobrze, że mieszane odczucia stanowiły jedynie ułamek całego konkursowego repertuaru, który w ogólnej ocenie prezentował się naprawdę dobrze. Każdy film miał jakiś swój element, którym wyróżniał się na tle pozostałych.

Zgrzeszyłbym zatem, gdybym nie pochwalił „Dziewczynki z zapałkami” Pawła Czarneckiego za fantastyczne zdjęcia i grę kolorami. Z kolei w „Osiem9” Pawła Jóźwiaka-Rodana siłą filmu był naturalizm bez którego opowiedziana w nim historia nastolatków wypadła by bardzo sztucznie i sztampowo. „Rosyjski romans” Urszuli Pieregończuk urzekał teatralnym spokojem, który bezlitośnie szarpany był szaleńczym momentami montażem, sztuka to trudna i łatwo wpaść przy takiej koncepcji w autoparodię i formułę teledysku, lecz w tej produkcji sprawdziła się świetnie. „Strona A” Jakuba Pączka była jedną z najmocniejszych konkursowych propozycji, a to za sprawą interesującej postaci głównej bohaterki i mocnych, dowcipnych dialogów. Puszczam oko do „Maszkarady” Kamili Sujki za groteskę, gdyż naprawdę lubię groteskę.

Z zaprezentowanych animacji każda była świetnie wykonana i każdemu polecam zapoznanie się z nimi ze szczególnym uwzględnieniem „Wachlarza” Kamili Grzybowskiej, bo chyba każdy zdaje sobie sprawę, jak praco i czasochłonna jest animacja poklatkowa. Bardzo podobało mi się również „Mleko” Magdaleny Koźlickiej bo animacja miała ducha „Jak działa jamniczek” Juliana Antonisza z roku 1971, a jest to pozycja kultowa. Natomiast treściowo najgłębszą z animacji było „Porozmawiaj z nim” Agaty Prętki, bo mimo, że nie wypowiedziano w nim ani jednego słowa, potrafił przekazać chyba najwięcej z całego konkursu.

ł.b.

Posted in: Relacje z wydarzeń