Akcja Edukacja: Analiza filmu animowanego oraz Akcja Kostium

Akcja Edukacja: Analiza filmu animowanego oraz Akcja Kostium

„Film żywego planu to olimpiada. Film animowany to paraolimpiada”?

Jak względem filmu live action usytuowane są animacje? Od tego tematu Ewa Ciszewska, filmoznawczyni z Uniwersytetu Łódzkiego, rozpoczęła pierwsze warsztaty z analizy filmu animowanego, organizowane w ramach projektu Akcja Edukacja. Doktor Ciszewska zauważyła, że w ostatnim czasie zaczyna wzrastać zainteresowanie tą formą filmu. Ta tendencja otwiera wiele możliwości twórczyniom i twórcom kinematografii.

Jak wskazuje nazwa wydarzenia, uczestnicy zastanawiali się nad tym, czy animacje mogą być analizowane w ten sam sposób jak filmy żywego planu. Zdania były podzielone. Podczas rozmów na temat każdego z tytułów, wybrzmiało, jak ważne są wszystkie elementy składające się na film. 

„(…) nie patrzymy na konkretną osobę, a ogólnie na człowieka” – mówił jeden z uczestników warsztatów w odniesieniu do „Jestem tutaj” Agaty Minowskiej. To właśnie sposób wystylizowania lalek oraz kadrowanie wykreowały, zdaniem widzów, intymną aurę tej animacji.

Zupełnie inne wnioski pojawiły się po seansie „Portretu Kobiecego” Natalii Durszewicz. Zgodnie uznano, że, w kontekście tej pozycji, to warstwa dźwiękowa jest czynnikiem wpływającym na sposób interpretacji. 

„Animacja robi tu wszystko” – w ten sposób jedna z uczestniczek podsumowała „Takie piękne miasto” Marty Koch, film interesujący ze względu na nielinearną narrację. Tylko dzięki formie rysunkowej możliwe było uzyskanie intensywnej i onirycznej kompozycji wizualnej, która wywołuje napięcie u widza. 

Specyfika filmów animowanych pozwala na bardzo różnorodne ukazywanie emocji na ekranie. Według prelegentki, rozwój tej formy przekazu wpłynie pozytywnie na świat sztuki kinowej.

[Tekst: Aga Becherka]

fot. Irda in Action

„Kostium to nie tylko to, co widzimy na zewnątrz”.

O tym, jak ubiór wpływa na postrzeganie postaci, opowiadała Małgorzata Zacharska w spotkaniu Akcja Kostium prowadzonym przez Karolinę Czepkiewicz . „Pierwsze czytanie scenariusza jest jak czytanie książki” – tymi słowami określiła wstępny etap swojej pracy. W ten sposób łatwiej wykreować postać w wyobraźni, poznać lepiej każdego z bohaterów i, wiedząc o nich wszystko, zdecydować, w jaki sposób oddać ich charakter ubiorem. Okazuje się, że prawdziwą kopalnią inspiracji jest otaczająca rzeczywistość. „Nie raz zdarzało mi się kogoś sfotografować” – opowiadała kostiumografka ze śmiechem. 

Dopiero podczas kolejnego spotkania z tekstem gościni wydarzenia Akcji Edukacji skupia się na swoim zadaniu, czyli stworzeniu odpowiednich kostiumów dla każdej z postaci. Następnym etapem jest konsultacja z reżyserem i ustalenie koncepcji. Później już tylko spotyka się z aktorami i wykonuje przymiarki.

„Największym problemem jest czas” – zauważa prelegentka. Ze względu na coraz mniejszą liczbę dni przeznaczonych na produkcję filmu, przymiarki i kontakt z ekipą są ograniczane do minimum. Jak wynika z rozmowy, to bardzo wymagające zadanie. Presja czasu jest ogromna, a przecież trzeba poświęcić tej pracy bardzo dużo uwagi. Wielkim wyzwaniem logistycznym  jest dopilnowanie, żeby każdy kostium w odpowiednim czasie trafił do aktora. 

Mimo wszystko, Małgorzata Zacharska zachęca do zainteresowania się kostiumografią. Najlepszym pomysłem na rozpoczęcie takiej przygody jest pójście na praktyki. Na nich szybko można przekonać się, czy taka praca sprawia przyjemność. Dodatkowo dobre rezultaty pozwolą zdobyć większy rozgłos w branży. Powodzenia!

[Tekst: Aga Becherka]

fot. Paweł Mańka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *