12. FKA – najlepsze dyskusje online

12. FKA – najlepsze dyskusje online

W poniedziałek rozpoczęliśmy wersję online festiwalu. Na ThinkFilm i Facebooku trwały tak gorące dyskusje, że… aż media społecznościowe padły!

Czy krytyka filmowa może być dziś stałą pracą?

Organizując wydarzenia na żywo należy brać pod uwagę wariant, że coś może pójść niepomyślnie. Nikt się raczej nie spodziewał, że Facebook, na którym miała odbyć się transmisja z rozmowy Michała Oleszczyka z Odiem Hendersonem, przestanie działać na niemal sześć godzin. Szczęśliwie, nagranie ze spotkania krytyków trafiło na platformy festiwalowe. 

Odie Henderson pracuje jako jeden z głównych recenzentów strony RogerEbert.com. Rytm dyskusji wyznaczały kolejne pozycje filmowe i książkowe powiązane z Ebertem, legendą amerykańskiej krytyki filmowej, których tytuły Michał Oleszczyk potraktował jedynie jako punkt wyjścia do zadawania pytań. Znaczna część rozmowy krążyła wokół filmów, które ukształtowały Hendersona na kinofila. Wspomniał on na przykład o „Egzorcyście” (reż. William Friedkin), którego obejrzał kiedy miał 4 lata, a jako swój ulubiony film „wszechczasów” wskazał „Wszystko o Ewie” (reż. Joseph L. Mankiewicz). Krytyk opowiadał też anegdoty o tym, jak mając mniej niż 10 lat, wkradał się na projekcje filmów dla dorosłych.

Henderson uzasadnił też swoje podejście do liczbowego oceniania filmów, które osobiście, jako matematyk z wykształcenia, ceni, a którego Ebert unikał. Stara się kontynuować tradycję, według której jego mistrz wystawiał filmom niezwykle symboliczne 0/5 i dodaje, że należy to robić tylko w sytuacji, w której produkcja prezentuje treści wątpliwe moralnie.

Temat współczesnej krytyki filmowej pozostał raczej na marginesie. Goście poświęcili jedynie krótką chwilę na to, czy krytyka filmowa jest dziś pełnoprawną profesją czy zajęciem, któremu ludzie poświęcają się w wolnym czasie. Okazało się, że w USA sytuacja wygląda tak samo, jak w Polsce, i osoby, które są w stanie utrzymać się jedynie z recenzowania filmów to jednostki. Pozostali – podobnie jak Oleszczyk i Henderson – muszą szukać dodatkowego źródła dochodu. 

[Tekst: Adam Sołtys]

„Kino skromne, ale zgodne z tym, co czujemy”

Spotkanie z reżyserką Anną Kazejak, prowadzone przez Błażeja Hrapkowicza w ramach flagowego cyklu FKA Filmoznawca-Filmowiec, dostarczyło uczestnikom wiele świeżych obserwacji na temat współczesnych zjawisk w kinie polskim. Wyjątkowe spojrzenie na kinematografię autorka „Skrzydlatych świń” i „Obietnicy” zawdzięcza studiom filmoznawczym na Uniwersytetach Śląskim i Łódzkim, które ukończyła jeszcze przed rozpoczęciem pracy reżyserskiej. Kierunek ten dał jej pewne narzędzia badawcze i wiedzę o kulturze, ale też stanowił pewną przeszkodę, którą Anna Kazejak pokonała i przekształciła w umiejętność zmierzenia się z krytyką. Reżyserka uważa, że nie kręci dzieł wyłącznie dla filmoznawców – chce, żeby jej filmy były oglądane przez jak najszerszą publikę.

Mniejsze znaczenie ma dla niej głębsza analiza filmu przez odbiorcę czy odkrywanie znaczeń. Na pierwszym miejscu zawsze stawia zaangażowanie widza i przyjemność z oglądania. Nie umniejsza roli etiud studenckich w budowaniu swojej twórczości. Uważa, że opowiadają o czymś ważnym, są wyrazem szczerości, mimo że dzisiaj jest już inną artystką. Żałuje jedynie wąskiej dystrybucji swoich pierwszych filmów. Jak zaznaczyła, kino odkrywa prawdziwą siłę, kiedy jest kierowane do publiki masowej. Anna Kazejak nigdy nie pozwoliła się zaszufladkować. Wyznała też, że wynika to z jej otwartości na zmiany w planach i strategiach, na nowe formy wyrazu artystycznego, ale i tematy.  

Gościni spotkania ma silną intuicję – wie, jakie tematy zaraz trafią do kina i wyczuwa trendy. Swój obecny okres twórczości wiąże przede wszystkim z internetem i platformami streamingowymi. Chętnie poszukuje nowych kanałów dotarcia do szerokiej publiczności. W trakcie spotkania, Anna Kazejak określiła się jako reżyserka spełniona – nie czuje już żadnej presji, chce kręcić filmy bliskie jej i takie, jakie czuje.

[Tekst: Maciej Kujawski]

Must see!

Na platformie Zoom, za zamkniętymi wirtualnymi drzwiami, odbyło się spotkanie „Must see. Power speeche Kobiet filmu”, na którym gościły: Krystyna Kantor, Julia Rogowska, Małgorzata Piłacińska, Olga Chajdas oraz Agnieszka Elbanowska. Wydarzenie objęte było matronatem Kobiet Filmu.

Twórczynie podzieliły się z uczestnikami swoimi projektami, będącymi na różnych etapach produkcji. Tym, co je łączy, są autorskość, aktualność podejmowanych przez nie tematów oraz wrażliwość i odwaga, z jakimi artystki decydują się mówić o naszej rzeczywistości.
„Bungalow Sary”, który przedstawiły reżyserka Julia Rogowska, autorka scenariusza Małgorzata Piłacińska oraz producentka Krystyna Kantor, to historia osobistego dramatu dojrzałej, silnej kobiety w świecie, w którym wszyscy – dzięki umożliwiającym to szczepionkom – są młodzi i piękni. Projekt jest na etapie developementu.

Bohaterka „IMAGO” w reżyserii Olgi Chajdas buntuje się przeciw otaczającej rzeczywistości i, podobnie jak jej kraj – Polska końca lat 80. – poszukuje swojej wolności i tożsamości. O wzorcach męskości, wierności sobie i stawaniu wobec wyborów na tle funkcjonowania organizacji paramilitarnych opowiada „Chcesz pokoju, szykuj się do wojny” Agnieszki Elbanowskiej. Obydwa filmy są na różnych etapach montażu.

Premiery czekają nas w bliższej lub dalszej przyszłości, jednak już teraz śmiało można stwierdzić, że będzie co oglądać. 

[Tekst: Wiktoria Grzybowska]

Spotkanie z twórcami etiud i animacji

Ostatnim wydarzeniem festiwalu było spotkanie online z twórcami krótkich metraży. Na wgląd w swoje prace pozwolili twórcy animacji: Tessa van Vuren („The letter of words”), Zina Sherbatova („Package”), zwyciężczyni konkursu Natalia Durszewicz („Beasts among us”) oraz zdobywca wyróżnienia Brad Hock („Oldboy’s apples”), a także twórcy etiud: wyróżoniona Anastazia Maltseva („While we are here”), Antoni Grałek i Grzegorz Piekarski („Slave”), Joanna Różniak („Liberty”), Olga Bejm („When you were young you walked where you wanted”), Linh Duong („A trip to heaven”).

Twórcy etiud, pytani o inspiracje do swoich filmów, podzielili się z widzami zupełnie różnymi punktami odniesienia: zarysem fabularnym krążącym po głowie („Slave”), fragmentem ulubionej książki („Liberty”) czy pragnieniem odmienienia losu („A trip to heaven”). Pomimo wyraźnej autorskości projektów, ich zróżnicowania i unikalności, warto zauważyć, że tym, co je łączy, jest włączenie elementu fantastyczności. Przejawia się on, na przykład, poprzez zawieszenie czasu akcji w przestrzeni mogącej być zarówno przeszłością, przyszłością, jak i równoległą rzeczywistością czy poprzez łączenie wręcz baśniowych motywów z dokumentalistycznym realizmem.

Z kolei konkurs animacji zdominowała skłonność do surrealizmu. W„Beasts among us” widzimy zamianę ról między drapieżnikiem a ofiarą, co ukazuje perspektywę zwierząt. Z kolei w „Oldboy’s apples” kubek magicznego naparu staje się pretekstem do nawiązania międzygatunkowej przyjaźni. A w „The letter of words” świat dosłownie przytłacza swoim nadmiarem.

Rozmowę nadal można obejrzeć na Facebooku FKA.

[Tekst: Wiktoria Grzybowska]

Po 7 dniach fenomenalnych pokazów filmowych, burzliwych dyskusji i owocnych konfrontacji, 12. FKA dobiegł końca. Spotkamy (zobaczymy, usłyszymy, połączymy) się za rok!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *