Pierwszy dzień 10. FKA: Aleją Gwiazd biegniemy! Otwieramy święto kina i krytyków w Łodzi.

Pierwszy dzień 10. FKA: Aleją Gwiazd biegniemy! Otwieramy święto kina i krytyków w Łodzi.

Kosmiczne otwarcie jubileuszowej edycji Kamery Akcji.

Pierwszy dzień Festiwalu rozpoczęliśmy w gwieździstym stylu! Ulica Piotrkowska znów nabrała splendoru, dyskutowaliśmy o tym, jak rozsądnie i z sukcesami inwestować pieniądze w produkcji filmowej oraz oficjalnie otworzyliśmy Festiwal filmem „Boże Ciało” w reż.  Jana Komasy, z gwiazdorską rolą Bartosza Bieleni. Co jeszcze wydarzyło się w dniu otwarcia? Przeczytajcie koniecznie!

To wszystko się pod tą gwiazdą urodziło…

„Spotykamy się w tym miejscu, żeby oddać hołd człowiekowi, dzięki któremu Łódź tuż po II Wojnie Światowej stała się kolebką i stolicą polskiej myśli filmowej i jest nią do dziś” – powiedział, podczas uroczystości odsłonięcia gwiazdy profesora Bolesława W. Lewickiego, wiceprezydent Łodzi Krzysztof Piątkowski.

Od teraz spacerowicze przechadzający się ul. Piotrkowską będą mogli poznać nowe nazwisko, które znalazło się w gronie zasłużonych w Alei Gwiazd. Bolesław W. Lewicki był niezwykle ważną postacią, zarówno dla Uniwersytetu Łódzkiego, Szkoły Filmowej w Łodzi, jak i wielu innych miejsc kształtowania się myśli krytycznej w całej Polsce. Z tego powodu na uroczystość odsłonięcia gwiazdy, która ma upamiętniać jego osobę, przybyło wielu zainteresowanych, wśród nich syn profesora Adam Lewicki, dawni znajomi, współpracownicy i studenci.

Wydarzenie zainaugurowało 10. edycję Festiwalu Kamera Akcja, który od początku swojego istnienia nierozerwalnie związany jest z Katedrą Mediów i Kultury Audiowizualnej Uniwersytetu Łódzkiego. Przez to również z człowiekiem, który dokładnie 60 lat temu założył Zakład Wiedzy o Filmie na Uniwersytecie Łódzkim – profesorem Bolesławem Lewickim. „To wszystko się pod tą gwiazdą urodziło” – powiedziała dziekan Wydziału Filologicznego UŁ Joanna Jabłkowska.

Po uroczystym odsłonięciu gwiazdy organizatorzy zaprosili uczestników do Clubu 77 na spotkanie upamiętniające postać profesora, a czułym wspomnieniom i anegdotom nie było końca…

[Tekst: Zofia Politowicz; Foto: Małgorzata Sujecka / Irda in Action]

Teraz liczy się agresywny pieniądz! Ale… czy pieniądze to wszystko?

A dokładniej, czy pieniądze to wszystko, co liczy się w procesie produkcji i dystrybucji filmowej? Na to pytanie odpowiedzi szukali goście pierwszej dyskusji tegorocznej edycji Festiwalu, zatytułowanej przewrotnie “Pieniądze to (nie) wszystko”. Panel z udziałem Renaty Czarnkowskiej-Listoś, Anny Wróblewskiej i Romana Sawki prowadzony przez Marcina Adamczaka zapewnił uczestnikom wgląd w machinę polskiej produkcji filmowej.

Goście panelu chętnie dzielili się z widownią swoimi doświadczeniami dotyczącymi pozyskiwania środków i zarządzania nimi. Wszyscy zgodzili się, że maleje chęć firm do wspierania finansowego twórców wyłącznie dla samej idei. Najlepiej obecną sytuację oddają słowa Anny Wróblewskiej: “Teraz liczy się agresywny pieniądz”.

Poza krytyką obecnych tendencji do ustalania nieracjonalnych budżetów czy pomijania potrzeb ekip filmowych, producenci wyrazili też swoją aprobatę wobec ustaw i funduszy mających na celu pomoc w zdobywaniu niezbędnych środków.

 “Bycie producentem to zawód żebraczy” – stwierdziła Renata Czarnkowska-Listoś. Pełen jest sporów ze sponsorami i zmartwień. Praca przy tworzeniu filmu wymaga “uporu osła i odporności słonia” i wiąże się z ogromnym stresem. Producent musi umiejętnie zarządzać nie tylko pieniędzmi, lecz także emocjami własnymi i każdego członka ekipy. Mimo tego branie czynnego udziału w procesie powstawania filmu jest niezapomnianą przygodą i wszystkie koszty, zarówno finansowe, jak i te związane z naszym własnym czasem i zdrowiem, finalnie się opłacą.

W trakcie panelu goście zgodzili się, że producent poza pieniędzmi powinien dysponować także odpowiednimi cechami charakteru i umiejętnościami potrzebnymi do doprowadzenia procesu twórczego do końca.

Dyskusja zakończyła się refleksją nad przyszłością produkcji filmowej. Jak zmieni się kino w erze portali streamingowych? Czy stanowią one zagrożenie dla znanego nam obecnie sposobu dystrybucji? Niezależnie od zmian, które zajdą, Roman Sawka zachęca młodych ludzi do podążania filmową ścieżką: “Nie ma nic piękniejszego niż tworzenie!” – spuentował.

Pytanie “czy pieniądze to wszystko?” pozostało jednak bez zdecydowanej odpowiedzi.

[Tekst: Zuzanna Miniszewska; Foto: Paweł Mańka]

W stronę gwiazd? „Boże Ciało” i poszukiwanie własnych prawd.

Oficjalne miało miejsce w Szkole Filmowej w Łodzi, która po raz kolejny stała się siedzibą Festiwalu. „Cieszę się bardzo, że wokół tego festiwalu istnieje taki rodzaj intelektualnego fermentu. Liczymy, że ta młoda krytyka będzie się rozwijała i że polskie kino, nie tylko młode, będzie rozkwitało, bo to najbardziej leży nam na sercu.” – takimi słowami przemówił do zgromadzonych Rektor Szkoły Filmowej, prof. Mariusz Grzegorzek, zapraszając wszystkich do uczestniczenia w wydarzeniach festiwalowych. 

          W trakcie gali przyznano nagrody, które wręczyły członkinie jury. W konkursie Krytyk Pisze zwyciężyli: wybrana przez Jury Krytyków Martyna Milewska, która otrzymała również wyróżnienie od Jury Twórców, oraz wybrany przez Jury Twórców Łukasz Mańkowski. W konkursie Krytyk Mówi, który w tym roku zyskał zupełnie nową odsłonę, zwyciężył Marcin Łukański za vlog: Na gałęzi.

Po oficjalnej części ceremonii otwarcia festiwalu na pokaz filmu „Boże Ciało” zaprosił reżyser Jan Komasa, który przemówił do publiczności z kinowego ekranu. Tytuł ten wzbudził wśród przyszłych widzów wiele kontrowersji jeszcze w trakcie produkcji, a po premierze został okrzyknięty najlepszym filmem roku i zgłoszony jako polski kandydat do nagrody Oscar. Film opowiada historię Daniela, który po wyjściu z zakładu poprawczego, chciałby wstąpić do seminarium duchownego, jednak wyrok uniemożliwia mu zostanie księdzem. Po dotarciu do małego miasteczka, w którym czeka na młodego mężczyznę praca w tartaku, Daniel udaje się do kościoła, gdzie przedstawia się jako ksiądz Tomasz i w zastępstwie proboszcza zaczyna pełnić posługę kapłańską.

          Po seansie widzowie mieli możliwość uczestniczenia w spotkaniu ze scenarzystą „Bożego Ciała” – Mateuszem Pacewiczem, który opowiadał o tworzeniu historii Daniela, swoich inspiracjach, współpracy z Janem Komasą i odbiorze filmu przez publiczność z różnych miejscach na świecie. „Dla mnie to nie jest opowieść o religii. […] Skoncentrowałem się na roli społecznej i traumie oraz na relacjach pomiędzy nimi” – mówił podczas spotkania scenarzysta. Główny bohater filmu jako ksiądz próbował pomóc tej małomiasteczkowej społeczności wyjść z traumy, którą przeżyła. Na koniec Pacewicz dodał parę słów o jego kolejnym tytule, który tworzy razem z Janem Komasą, czyli o filmie „Sala samobójców. Hejter”. Według scenarzysty obie te produkcje mają stawiać przed widzem pytania dotyczące współczesnego świata, jednocześnie nie dając na nie odpowiedzi i zmuszać go do szukania własnych rozwiązań i prawd.

[Tekst: Zofia Politowicz; Foto: Małgorzata Sujecka / Irda In Action]

Nowe oblicze kina. Alternatywne otwarcie 10. edycji Festiwalu Kamera Akcja

Zaledwie kilka metrów dzieliło Galę Otwarcia z pokazem filmu Jana Komasy od projekcji filmów „Nimic”, „Third Kind” i „Sarah Plays a Warewolf”. Punktualnie o 20:00 liczną widownię ponownie przywitali organizatorzy festiwalu Malwina Czajka-Jaworek i Przemek Glajzner, dokonując tym samym ostatniej już inauguracji Festiwalu.

Obecni na sali widzowie obejrzeli pełne nowatorstwa dzieła, których autorzy poszukują nowych środków wyrazu. Najpierw na ekranie pojawił się Third Kind w reżyserii Yorgosa Zoisa. Trzydziestominutowy traktat post-apokaliptyczny to próba zredefiniowania nurtu filmowej fantastyki naukowej.

Następnie zaprezentowany został Nimic – dwunastominutowe dzieło Yorgosa Lanthimosa. Bohaterowie tego filmu pokazani są jako rodzina w typowych codziennych sytuacjach. Ten zwyczajny na pierwszy rzut oka obrazek burzy zgrabne operowanie konwencją postać-aktor, skutkiem czego oczywiste staje się zagadkowe.

Trzecim filmem był film Sarah Plays a Warewolf w reż. Kathirny Wyss. Goście festiwalu z pewnością mają jeszcze w głowach kadry ukazujące nastoletnich aktorów szkolnego teatru, a  szczególności tytułową Sarę. Siedemnastoletnią dziewczynę zaczynają osaczać uczucia z pogranicza sztuki, w której ma zagrać, i wewnętrznych przeżyć związanych z dorastaniem.

Pozornie niepasujące do siebie filmy powitały licznie przybyłych gości festiwalu i choć sala projekcyjna była mniejsza niż ta, na której odbywało się oficjalne otwarcie, emocje związane z inauguracją z pewnością były równie intensywne.

[Tekst: Patryk F. R. Ostrowski]

***

Projekcje trwały do późnej nocy. Ale gdy drogę do domu rozświetla gwieździste niebo, nic nie stoi na przeszkodzie, by oddać się na tak długo kinofilskiej przyjemności. Od rana zaczynamy kolejny dzień projekcji, dyskusji i warsztatów! Wszak słońce gwiazdą również jest.

Sprawdźcie też naszą kronikę festiwalową!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *