Ostatni dzień 8. FKA: inwazja na Chiny, wspomnienia Smoczyńskiej i zamknięcie festiwalu

Ostatni dzień 8. FKA: inwazja na Chiny, wspomnienia Smoczyńskiej i zamknięcie festiwalu

Ostatni dzień 8. FKA rozpoczął się od projekcji filmu „Labirynt” w reżyserii Denisa Villeneuve oraz kolejną odsłoną konkursu Krytyk Mówi – tym razem o „Córkach dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej opowiadała Dagmara Cioska. Widzowie uczestniczyli również w warsztatach z Joanną Łapińską – dyrektor programową festiwalu Transatlantyk:

Przepis na festiwal

Gościem warsztatów „Jak zaprogramować festiwal?” była dyrektor programowa Festiwalu Transatlantyk – Joanna Łapińska. W ramach wstępu uczestnicy wysłuchali wspomnień z początków jej kariery oraz dowiedzieli się, jakie wyzwania i trudności czyhają na drodze do objęcia stanowiska dyrektora programowego. Lekcje, wnioski i wskazówki przekazane uczestnikom to cenna, praktyczna wiedza, bo programowanie festiwalu jest nie tylko oglądaniem i wybieraniem filmów. To gotowość narażenia się na porażkę, chęć rzucenia się na głęboką wodę, podejmowanie wyzwań i ciągłe ulepszanie – wyliczała Joanna Łapińska. To również zapoznanie się z zasadami, na jakich funkcjonuje festiwalowy świat, aby móc jak najsprawniej się w nim poruszać. A na ten świat – oprócz nagród, blichtru i fleszy – składają się także walki o premiery i rozgrywki producentów.

Joanna Łapińska doradziła, że przed rozpoczęciem programowania festiwalu warto się zastanowić, jak nasze wydarzenie ma być postrzegane i do kogo ma być skierowane. Następnie pozwoliła się rozmarzyć i podzielić się wizją swojego wymarzonego festiwalu. Nie obyło się również bez pracy domowej – wybierz sto filmów i uporządkuj je w konkretne festiwalowe kategorie. Challenge accepted!

[Tekst: Joanna Zielińska; Foto: Paulina Adaszek]

***

Oprócz tego od samego rana po raz kolejny mogliśmy uczestniczyć we wspaniałym doświadczeniu kulinarnym połączonym z rozmową o fascynującej książce Jacka Rokosza pod tytułem „Stracone dusze. Amerykańska eksploracja filmowa 1929-1959”:

Śniadanie z książką, czyli nieco ciężkostrawne exploration cinema

Ostatnie przedpołudnie 8. FKA przyniosło ze sobą możliwość spotkania autora książki „Stracone dusze. Amerykańska eksploatacja filmowa 1929-1959”, Jacka Rokosza. Uczestnicy dowiedzieli się, czym właściwie jest eksploatacja filmowa – termin znany niewielu. Sam autor przyznaje, że podczas zgłębiania tematu czuł się jak odkrywca. Rozmowę prowadziła Anna M. Zarychta.

Jacek Rokosz wyjaśnił, że exploration cinema to nurt prężnie rozwijający się w Ameryce w połowie XX w. Jego twórcy poruszali tematy szokujące ówczesną widownię, łamali obowiązujące tabu. Ukazywali na ekranie seksualność, narkotyki, przemoc. Z powodu bycia poza faktyczną kontrolą Hollywood, zostali zmuszeni zejść do podziemi. Produkcje te są zatem niezwykle niskobudżetowe, tworzone w krótkim czasie, a także posiadające niezliczoną liczbę błędów w montażu. Jacek Rokosz wyznał także widzom, że postanowił zbadać temat, mając poczucie, że nikt nie robił tego wcześniej. Eksploatację określił na spotkaniu słowem „kradzież”, ponieważ produkcje te często wykorzystywały fragmenty innych filmów, eksploatowały znane gatunki oraz… kieszenie widzów. Efektem końcowym tych działań są dość groteskowe, aczkolwiek fascynujące dzieła, które autor książki ukazywał kilkakrotnie na pokazach „Najgorszych filmów świata”.

Obecna na śniadaniu Anna M. Zarychta, będąca wydawcą książki, określiła „Stracone dusze…” jako publikację naukową, którą czyta się jednym tchem. Jacek Rozkosz wspomniał zaś o pracy nad drugą częścią, mającą nosić tytuł „Nadzy i rozszarpani”.

Po spotkaniu odbyła się projekcja filmu „Maniak”, która zobrazowała uczestnikom poruszane w trakcie rozmowy zagadnienia. Seans okazał się posiłkiem będącym mieszaniną wielu zaskakujących składników. (Nie)smacznego!

[Tekst: Natalia Chuszcz; Foto: Małgorzata Sujecka]

***

Później widzowie od praktycznej strony poznali fenomen krytyków-blogerów – stało się tak za sprawą Michała Piepiórki, który – na przykładzie swojego bloga – pokazywał uczestnikom kolejnych warsztatów jak pisać teksty krytyczne przeznaczone do przestrzeni internetowej:

Bliżej widza: bloger w profesjonalnym wydaniu

Na ostatnich warsztatach 8. FKA uczestnicy spotkali się z Michałem Piepiórką, krytykiem filmowym i blogerem w jednej osobie.

Z racji tego, że na sali znajdowały się zarówno osoby prowadzące swoje strony w sieci, jak i takie, które dopiero przymierzają się do założenia bloga, prowadzący wyróżnił cztery pytania, na które – jego zdaniem – powinien odpowiedzieć sobie każdy, kto myśli o tworzeniu własnej witryny: skąd u przyszłego blogera bierze się chęć pisania? Na jakie potrzeby odpowiada? Do kogo pisze? I wreszcie: jakie są środki komunikacji, którymi zamierza docierać do swoich odbiorców?

Poruszony został też (a może przede wszystkim), temat tożsamości samego Michała Piepiórki, obecnego w blogosferze, ale wywodzącego się ze środowiska krytyków filmowych. Jak sam powiedział, ze względu na korzenie i powiązania ze środowiskiem akademickim opisuje siebie w pierwszej kolejności jako krytyka. Publikowanie tekstów poprzez swojego bloga postrzega, po prostu, jako inny środek wyrazu, który w dalszym ciągu wiąże się z podobną treścią. Bloger filmowy dla Piepiórki musi być krytykiem filmowym, głównie przez wzgląd na dbałość o merytorykę tekstów. Blogowanie sam definiuje również jako jednoosobową redakcję, w której pisze na własnych warunkach, ale bezustannie w reżimie systematyczności, będąc sobie szefem wymagającym, ale też wyrozumiałym.

Uczestnicy mieli niepowtarzalną okazję zapytać prowadzącego o to, jakie kanały komunikacji wybierać, by były adekwatne do specyfiki prowadzonego bloga oraz czy warto zabierać głos w sieci, gdy nie ma się filmoznawczego wykształcenia.

W kameralnym gronie, zebrani w sali warsztatowej uczestnicy festiwalu wymieniali się z prowadzącym obserwacjami dotyczącymi tendencji panujących w blogosferze i sposobów na pokonanie trudności, które są widoczne w jej przestrzeni. Głównymi problemami wyróżnionymi przez grupę były: uboga wartość merytoryczna tekstów krytyczno-filmowych i brak specjalizacji blogów, które często założony temat przewodni rozcieńczają do kilku, kilkunastu tematów pobocznych, nawet chętniej poruszanych przez autora, od tego, który powinien być nadrzędnym.

Jednak to, co podczas warsztatów zostało uwypuklone najbardziej, to apel, by teksty, które być może w przyszłości stworzą uczestnicy festiwalu były ciekawe i merytoryczne. By przebijała się w nich myśl, która jeszcze nigdzie poza miejscem w którym piszą nie została napisana.

[Tekst: Wiktoria Lenart; Foto: Paulina Adaszek]

***

W międzyczasie wysłuchaliśmy ostatniego już wystąpienia w ramach Konkursu Krytyk Mówi. Stawkę zamknął Jan Stąpor, który opowiadał o filmie „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Oprócz tego obejrzeliśmy m.in. „Grę pozorów”, „Kryształową dziewczynę” i kolejne krótkometrażowe produkcje Piotra Stasika. O 15.00 przyszedł czas na finałową dyskusję

Co grają w Chinach?

Na niedzielne popołudnie obrano zdecydowany kurs: Azja. O przemianach społecznych, kinach, a nawet polityce dyskutowali specjaliści, mierzący się z obowiązującymi w Chinach zasadami.

Prelegentami byli: Justyna Koronkiewicz, Jagoda Murczyńska, Marcin Adamczak, a spotkanie moderował Michał Pabiś-Orzeszyna. Dyskusję rozpoczęli od spostrzeżenia, że Chiny, choć ogromne, są trudne do przewidzenia. Z kolei dynamicznie zmieniające się tendencje kulturowe i prawo, pozostawiają raczej więcej wątpliwości niż zdecydowanych stwierdzeń. Nie zmienia to wrażenia, że są pożądanym rynkiem ze względu na liczebną populację (i gwarancję wysokiego box office) oraz ze względu na liczbę ekranów kraju (największą na świecie).

Goście zapowiedzieli jednak, że możliwość szybkiego wprowadzenia zagranicznego utworu audiowizualnego na ten rynek jest złudna. Kino chińskie obowiązuje surowa cenzura, która odrzuca filmy zawierające m.in. sceny nagości lub przemocy. Z tego powodu np. kino gangsterskie nie ma szans na przebicie. Jagoda Murczyńska dodała jeszcze, że dotychczas cenzurze podlegały filmy przeznaczone do dystrybucji krajowej, natomiast omijały ją niezależne filmy kierowane na rynki zagraniczne. Teraz jednak, za sprawą przemian legislacyjnych, ta zasada uległa zmianie, czego efektem będzie weryfikacja wszystkich produkcji.

Justyna Koronkiewicz potwierdziła, że największe szanse na dotarcie do widzów Chin mają produkcje francuskie oraz hiszpańskie. Co ciekawe, wiele możliwości oferuje licencja video on demand. Nie podlega ona cenzurze, co znaczy, że do kanału VOD trafiają wszystkie filmy niedopuszczone do oficjalnej dystrybucji, w tym kino zagraniczne. Innym zagadnieniem jest jeszcze fakt, że w Chinach nie zwalcza się piractwa, lecz toleruje się jego „edukacyjną” rolę. W konsekwencji, w Internecie można znaleźć nie tylko premiery kinowe, ale również filmy typu „making of”.

Na koniec dyskusji poruszono jeszcze dwa inne interesujące tematy, takie jak rynek telewizyjny, który jest bardzo chłonny, ale poddany potrójnej cenzurze. Wspomniano również o festiwalach filmowych, w tym o najważniejszym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Szanghaju. Panel zwieńczono gromkimi, obustronnymi brawami – dla prelegentów i dla aktywnej publiczności.

[Tekst: Małgorzata Lisiecka; Foto: Paweł Mańka]

***

Po dyskusji widzowie mogli zobaczyć jeszcze „Masz ci los!”, „Serce z kamienia” lub „Politechnikę” oraz wziąć udział w projekcji najnowszego filmu Agnieszki Smoczyńskiej – „Wasza wysokość”. Po filmie odbyło się spotkanie z reżyserką – a to wszystko w ramach autorskiego cyklu FKA „Filmoznawca-filmowiec”:

„Wasza wysokość” – Agnieszka Smoczyńska

W ostatni, czwarty dzień Festiwalu mieliśmy przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z cyklu „Filmoznawca-filmowiec”. W tym roku gościem tego wydarzenia była Agnieszka Smoczyńska – reżyserka obsypanych nagrodami „Córek dancingu”

Na początku prowadzący – Błażej Hrapkowicz – zapowiedział spektakl telewizyjny pt. „Wasza wysokość”, a także późniejsze spotkanie z jego reżyserką. Projekcja spektaklu wywarła na widzach zgromadzonych w sali Cine Project bardzo duże wrażenie.

Od razu po seansie odbyło się spotkanie z Agnieszką Smoczyńską. Opowiadała o swoich studiach – nie tylko reżyserskich, ale także kulturoznawczych oraz o historii sztuki, którą porzuciła po pierwszym roku. Przyznała, że wiedza zdobyta na studiach kulturoznawczych pomaga jej w obecnej pracy. Reżyserka podzieliła się z widzami również swoimi wspomnieniami z Uniwersytetu Śląskiego, na którym studiowała. W jej spostrzeżeniach padły takie nazwiska jak: Bajon, Grzegorzek, Zanussi, Fidyk czy Wosiewicz. Opowiedziała również o ich wpływie na własną twórczość.

Reżyserka przyznała się również do tego, że ogromną wartość stanowią dla niej spotkania z ludźmi, które inspirują ją do podejmowania pracy nad nowymi produkcjami.

Agnieszka Smoczyńska nie odpowiadała jedynie na dociekania prowadzącego – Błażeja Hrapowicza. Liczne pytania padały ze strony uczestników spotkania. Dotyczyły one nie tylko obejrzanego chwilę wcześniej spektaklu, ale także pozostałych przejawów jej twórczości, m.in. „Córek dancingu” czy „Arii Divy”.

Nie obyło się bez pytań dotyczących nowych pomysłów i projektów reżyserki. Mimo iż nie mogła zdradzić szczegółów, to zainteresowała wszystkich zgromadzonych na sali widzów swoją twórczością i zachęciła ich do śledzenia jej poczynań. Z niecierpliwością czekamy na dalsze sukcesy dzisiejszego gościa.

 

[Tekst: Iga Delegiewicz; Foto: Paweł Mańka]

***

Przyszedł czas na zakończenie! O 19.30 organizatorzy 8. FKA, wolontariusze oraz publiczność zgromadzili się w Dużej Sali Łódzkiego Domu Kultury na gali zamknięcia festiwalu, która odbyła się bezpośrednio przed ostatnim filmem – zachwycającą „Łagodną” Siergieja Łoźnicy:

Zamknięcie festiwalu Kamera Akcja

Panele dyskusyjne, warsztaty, spotkania z twórcami i krytykami, kilkanaście pokazów premierowych, przeglądy i konkursy… Ósma edycja Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej została oficjalnie zamknięta projekcją filmu „Łagodna” Siergieja Łoźnicy. Zachowały się zdobyte doświadczenia, nawiązane lub pogłębione znajomości i zatrzymane w pamięci kadry. Łódź po raz kolejny potwierdziła, że jest filmową stolicą Polski, miastem otwartym na kreatywność, które pozwala ludziom operatywnym i pracowitym na realizację opracowanych przez siebie inicjatyw. Gdyby nie oni przedsięwzięcie to nie byłoby możliwe. Zamknięcie festiwalu było ukłonem w ich kierunku, unaocznieniem indywidualnego wkładu wszystkich zaangażowanych osób. Nagrodzono na nim również obiecujących krytyków –
gratulujemy Anieli Janowskiej, której prelekcji słuchaliśmy przed seansami filmów „Lady M” i „20th Century Woman” – widzowie w głosowaniu zdecydowali, że to właśnie do jej rąk powinna powędrować nagroda główna. Oprócz tego przyznano nagrody w Konkursie Etiud i Animacji:

KATEGORIA ETIUDA
wyróżnienie:
za umiejętne prowadzenie intrygi i próbę zrozumienia niezrozumianego – „Staje się” w reżyserii Arka Biedrzyckiego

wyróżnienie:
za przypomnienie nam dziecięcej wrażliwości w ciekawy formalnie sposób – „Nauka” w reżyserii Emi Buchwald

najlepsza etiuda w Konkursie Etiud i Animacji:
za oryginalny pomysł, nieoczywiste wykorzystanie humorystycznej konwencji i fantastycznego psiego bohatera – „Jerry” w reżyserii Romana Przylipiaka

KATEGORIA ANIMACJA
wyróżnienie:
za plastyczną wizję horroru społecznych konwenansów – „Bankiet” zrealizowana przez Julię Orlik

najlepsza animacja w Konkursie Etiud i Animacji:
za twórczą inspirację klasyką kina i sugestywny obraz samotności jednostki w nowoczesnym świecie – „Granice” zrealizowana przez Tomasza Bolka

Miejmy nadzieję, że sukcesy te zmobilizują wyróżnionych oraz laureatów do dalszego rozwoju, stając się bazą pod ich przyszłe działania w przestrzeni kultury.
Gratulujemy i jeszcze raz dziękujemy wszystkim uczestnikom oraz realizatorom za zaangażowanie!

[Tekst: Kevin Kołeczek; Foto: Paweł Mańka]

Wszystko co dobre, szybko się kończy, ale… w tym roku dewizą 8. FKA była #nieskończoność – niech wspomnienia oraz gorące dyskusje o kinie zostaną z Wami na dłużej – aż do kolejnej edycji Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *