Ostatni dzień 7. FKA: Max mówi/Adam pisze, siekiery Smarzowskiego i pożegnanie z Festiwalem

Ostatni dzień 7. FKA: Max mówi/Adam pisze, siekiery Smarzowskiego i pożegnanie z Festiwalem

Niedzielny poranek podczas ostatniej odsłony Festiwalu Kamera Akcja znów rozpoczęliśmy od Śniadania krytyczek. Tym razem tematem rozmowy stała się publikacja „Modernistki w kinie. Kobiety w polskiej krytyce i publicystyce filmowej 1918–1939”. Po Śniadaniu odbyły się warsztaty, dzięki którym festiwalowa publiczność mogła dowiedzieć się, jak rozmawiać o filmie z twórcami i jak o nim pisać, by zbliżyć się do ideału w tej dziedzinie – Krzysztofa Mętraka.

Max mówi

Wszystkie niedogodności oczekiwanej rozmowy można zamienić w zalety za sprawą odpowiednio zadanych pytań, spontaniczności i erudycji, której nie brakuje dzisiejszemu asowi w warsztatowej talii kart Kamery Akcji – Maxowi Cegielskiemu.

Dziennikarz, pisarz i kurator projektów artystycznych zdradził tajniki przeprowadzania dobrego wywiadu. Moderowanie dyskusji nie należy do najłatwiejszych rzeczy, co już na samym wstępie podkreślił prowadzący. Zauważył, że fachu dziennikarskiego nie można się do końca nauczyć w szkole. Można zdobyć w niej solidne podstawy, ale całą resztę trzeba wypracować samodzielnie. Praktyka jest więc najlepszym określeniem tego, co charakteryzuje drogę do sukcesu w wydaniu Maxa Cegielskiego.

Warsztaty ilustrowane wieloma przykładami z codziennej pracy prowadzącego umożliwiły publiczności poznanie technik, które są niezbędne do przeprowadzenia ciekawej rozmowy z twórcami czy aktorami. Prelegent wielokrotnie podkreślał, że każdy, kto chce rozmawiać, musi wiedzieć czemu ma służyć dana rozmowa i co może dać odbiorcy. Warto przy tym pamiętać, że osoba, z którą rozmawiamy jest ważniejsza od tego, kto zadaje pytania.

Na koniec prowadzący podkreślił wagę rozmów na żywo – według niego poprzez montażu, nie osiągnie się tych samych efektów, jakie daje dyskusja twarzą w twarz.

Adam pisze

Znalezienie kontekstu, w ramach którego chce się rozpatrywać film, jest niezwykle istotne przy tworzeniu tekstu krytycznego. Jak to jest zobaczyć i zrozumieć – a nie tylko widzieć – opowiedział Adam Kruk.

Laureat wielu nagród, krytyk filmowy i publicysta poprowadził jedne z najciekawszych warsztatów podczas tegorocznej edycji Kamery Akcji. Zajęcia rozpoczęły się przedstawieniem prowadzącego i uczestników: każdy zapisywał na tablicy swoje imię i tytuł ulubionego filmu. Kruk zauważył, iż jest to idealny sposób na poznanie portretu preferencji filmowych danej jednostki.

Tekst krytyczno-filmowy według prelegenta to obalanie kanonu i o wiele więcej niż suche streszczenie fabuły filmu. To swego rodzaju twórczość, która jest niebanalna i naznaczona indywidualnym stylem pisarskim. To pewne warunki, które krytyk powinien spełniać aby efekt końcowy był satysfakcjonujący zarówno dla piszącego, jak i dla odbiorcy.

Warsztaty miały charakter teoretyczno-praktyczny i ich zwieńczeniem było napisanie krótkiej recenzji o filmie, który powstał na tegorocznej edycji międzynarodowego konkursu i festiwalu filmowego 48 Hour Film Project pod tytułem „Zwłoka”. Dla uczestników była to niezwykła frajda i sposób na zdobycie bezcennego doświadczenia – nie codziennie ma się okazję pisania recenzji pod okiem tak doświadczonej osoby, jaką jest Adam Kruk.

_plg2343

_plg2365

[Tekst: Patrycja Dziubczyńska; Foto: Paulina Adaszek]

***

Po ostatnich już w tej edycji FKA warsztatach udaliśmy się Hali Wytwórnia, aby wysłuchać trzeciej prelekcji z cyklu „Krytyk kradnie?”, która dotyczyła możliwych kierunków rozwoju krytyki wizualnej, a także jej rosnącej popularności. O 13:15 rozpoczęła się natomiast druga runda potyczek pomiędzy Łukaszem Maciejewskim a jego gośćmi na polu relacji między aktorem a krytykiem, a dwie godziny później z zapartym tchem słuchaliśmy dyskusji dotyczącej wizerunku kina polskiego na arenie międzynarodowej.

Filmowe rozgrywki: Maciejewski vs. Topa

Na drugie spotkanie, konfrontujące krytykę filmową z aktorstwem, Łukasz Maciejewski zaprosił Bartłomieja Topę. Aktor opowiedział o swoim punkcie widzenia w odbieraniu krytyki oraz o ciekawostkach dotyczących samego aktorstwa.

Współczesne media coraz mniej miejsca poświęcają na recenzje filmowe, w związku z tym przestrzenią, umożliwiającą zaistnienie tego rodzaju tekstów i dotarcie do docelowego odbiorcy staje się wirtualna rzeczywistość – blogi i portale filmowe. Same teksty krytyczne (jak zaznaczył Maciejewski) składają się, niestety, głównie z epitetów. Gość dzisiejszego spotkania – Bartłomiej Topa – wyartykułował wprost (podobnie zresztą na pierwszym spotkaniu powiedziała Marta Nieradkiewicz), że w dzisiejszej sztuce krytyki filmowej brakuje mu, pozbawionej zbędnej ornamentyki, argumentacji stanowiska.

Łukasz Maciejewski kończąc dyskusję apelował do obecnych na sali, by byli bardziej przychylni aktorom, których gra aktorska i proces dochodzenia do roli jest w dziedzinie krytyki filmowej pomijany. Idealnym podsumowaniem cyklu spotkań „Aktor a krytyk” na 7. edycji Kamery Akcja niech będą słowa Bartłomieja Topy: Najważniejsze jest to, że można się z kimś spotkać, dać sobie coś nawzajem i czymś się ze sobą wymienić.

Idą w świat, czyli ostatnia krytyczna dyskusja

O tym, że polskie kino odnosi światowe sukcesy wiedzą wszyscy zainteresowani sztuką filmową. Co i jak należy zrobić, żeby można było mówić o sukcesie filmu za granicą? Na to pytanie odpowiedzi szukali: Adam Kruk, Agnieszka Rostropowicz-Rutkowska, Urszula Piasecka i moderator – Michał Pabiś-Orzeszyna.

Dla Adama Kruka, krytyka filmowego, istotna jest tzw. praca u podstaw, czyli edukowanie i zaznajamianie z polską kinematografią studentów z zagranicy. Znajomość i obserwacja rynku kinowego pomaga Urszuli Piaseckiej w podejmowaniu decyzji związanych z promocją i sprzedażą dzieła filmowego, natomiast Agnieszka Rostropowicz-Rutkowska stawia na promocję krótkich metraży na międzynarodowych festiwalach. Doświadczenia gości ostatniego na tegorocznym festiwalu panelu dyskusyjnego pokazują, jak wiele dróg może prowadzić do osiągnięcia sukcesu. Uczestnicy zgodnie zaznaczyli również, że promocja kina polskiego zarówno w kraju, jak i za jego granicami, to tak naprawdę ciągła, trudna i nieprzerwana praca.

irdainaction_ka4_topa-13

irdainaction_ka4_dyskusja-9

[Tekst: Karolina Czepkiewicz; Foto: Gosia Sujecka]

***

Po spotkaniach z tak wspaniałymi gośćmi nadal nie mieliśmy dość, a apetyty na filmowe wrażenia wśród uczestników festiwalu stale rosły. Po godzinie 17:00 organizatorzy mogli być jednak pewni, że ich publiczność jest w pełni usatysfakcjonowana, a to za sprawą obecności gościa, na którego przybycie wszyscy czekali…

Wojciech Smarzowski odkrywa karty!

O pracy nad scenariuszem i z aktorem, o autorytetach, o poszukiwaniu dobra, o wiedzy filmoznawczej, a także o tym, ile siekier ma w domu, opowiedział reżyser podczas emocjonującego spotkania w ramach cyklu Filmoznawca-filmowiec

Przed rozmową odbył się pokaz dyplomowej etiudy operatorskiej „Blitzkrieg”, wyświetlonej po raz pierwszy szerszej publiczności z jedynej kopii, jaką twórca przekazał festiwalowi. Następnie publiczność miała okazję obejrzeć „Kurację” — jeden z czterech spektakli Teatru Telewizji autorstwa Wojciecha Smarzowskiego, prezentowanych podczas festiwalu.

Spotkanie moderował Błażej Hrapkowicz, zachęcając widownię do angażowania w rozmowę. Na początku Smarzowski stwierdził, że nie czuje się filmoznawcą, jednocześnie przyznając, że studia na Uniwersytecie Jagiellońskim (na kierunku o tej samej nazwie), były swego rodzaju „przechowalnią”, podczas której przygotowywał się do egzaminów wstępnych na studia w PWSFTViT w Łodzi, a które niewątpliwie nauczyły go oddzielać filmy dobre od złych według określonego klucza.

Do Szkoły Filmowej dostał się za trzecim razem na Wydział Operatorski, który, jak się okazało, również nie był spełnieniem jego marzeń. Podkreślił, że jego charakter i silne poczucie niezależności oraz potrzeba panowania nad sytuacją, lepiej sytuowała go w roli reżysera. Zapytany o pracę z aktorem odpowiedział: Przed zdjęciami ustalam z aktorem wszelkie szczegóły gry, następnie pilnuję jak woźny, czy dobrze wykonuje swoje zadanie. Jednocześnie jestem otwarty na improwizację oraz niewielkie zmiany w scenariuszu. Z kolei praca nad samym scenariuszem jest dla reżysera bardzo istotna. Zawsze konsultuje wynik pracy z innymi cenionymi przez siebie twórcami i wówczas podejmuje decyzje o ewentualnych zmianach. Reżyser zachęcał przy tym młodych adeptów, aby zawsze starali się pokazywać swój scenariusz innym. Dodał, że nie lubi pracować na cudzym tekście – jak było w przypadku „Róży”, do której scenariusz stworzył Michał Szczerbic — Raczej ponownie nie podejmę tego typu współpracy. Ale z pewnością to było ciekawe doświadczenie.

Jaki jest według pana człowiek? — zapytał jeden z uczestników spotkania — Szukam dobra ze wszystkich sił. A człowiek jest tylko człowiekiem, który czasami tworzy zło – odpowiedział Smarzowski.

Podczas rozmowy padło również pytanie o autorytety. Reżyser przyznał, że nie potrzebuje ich w pracy na planie, jednocześnie dodając, że być może szuka ich w literaturze czeskiej i rosyjskiej, do których czuje szczególną bliskość. Stwierdził również, że bunt, brak pokory oraz swego rodzaju zarozumiałość, są konieczne, by tworzyć „rzeczy swoje”. Okazało się również, że reżyser, z niewyjaśnionych względów, posiada w domu ponad sto siekier — Nie kolekcjonuję ich, one tam po prostu są.

Licznie zgromadzona publiczność była ciekawa kolejnych projektów reżysera — Po czterech latach wyczerpującej pracy nad Wołyniem przyszedł czas na scenariusz osadzony w realiach średniowiecza lub współcześnie. Kto wie, może napiszę coś o Słowianach? Wszystko się okaże…

_65a0986

_65a1007

[Tekst: Joanna Mieszczanowicz; Foto: Paweł Mańka]

***

Po niezwykle inspirującym spotkaniu z Wojciechem Smarzowskim niestety przyszło nam rozpocząć pożegnania… Foyer Kina 3D Wytwórnia pełne widzów czekających na film zamknięcia oznacza tylko jedno:

Do zobaczenia za rok!

9 października 2016 roku odbyła się gala zakończenia 7. Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej, którą poprowadził Michał Klama. Podczas ceremonii wręczono nagrody konkursowe. W Konkursie Etiud i Animacji wyróżnienie za film „Żelazne Alibi” otrzymał Martin Rath. Nagrodę główną w kategorii Animacji przyznano Alicji Błaszczyńskiej, autorce filmu „Łańcuszki” za „spójność formy i treści” oraz obrazowe zdefiniowanie słowa „idiosynkrazja”, natomiast w kategorii Etiud Grand Prix otrzymała Joanna Satanowska, reżyserka „Czarnowidzki”. Jury tak uzasadniło swój wybór: „Chcemy, żeby trwała półtorej godziny”.

W Konkursie Krytyk Mówi zwyciężył Grzegorz Raubo. Laureat podkreślał znaczenie Festiwalu w kręgu blogerów, dla których Kamera Akcja stanowi najlepszy czas w roku i jest doskonałym powodem do… wzięcia urlopu.

Na scenie pojawili się również organizatorzy: Malwina Czajka, Gosia Gontarska i Przemek Glajzner dziękowali za wspaniałe cztery dni sal pełnych widzów, żywych dyskusji i dobrej zabawy. Podziękowania ze sceny skierowano również w stronę partnerów, sponsorów, uczestników Akademii Animatora Kultury oraz wolontariuszy.

Przygasły światła i rozpoczęła się projekcja filmu „Plan Maggie” (reż. Rebecca Miller) – znak, że siódma edycja Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja dobiega końca. Wszyscy wypatrujemy już na horyzoncie października 2017 i 8. edycji. Tymczasem… Kamera, cięcie!

_plg2662

_plg2774

[Tekst: Patrycja Chuszcz; Foto: Paulina Adaszek]